poniedziałek, 15 września 2014

Czas na dziką różę

Ostatni raz robiłam 2 lata temu. Nalewka skończyła się w okresie jesień zima 2013.  Bo to najlepszy lek jak tylko bierze przeziębienie. Na prawdę. Coś mnie lub męża brało to kieliszek nalewki przed spanie, do łóżka i rano jak ręką odjął  :D

Dla dzieci robiłam syrop z dzikiej róży. Tyle go zrobiłam, że mam do dzisiaj :D

Rok temu nie robiłam nalewki z dzikiej róży. Jest pyyyszna, ale pościnali moje drzewka i się wkurzyłam, bo rosły duże owoce. I odechciało mi się jak miałam zbierać te małe.

W tym roku postanowiłam poświęcić się i obrać dziką różę na nalewkę i powidła :D Wczoraj po południu rodzinnie (jak 2 lata temu) byliśmy poza miastem urwać dziką różę. Teraz siedzę i się "bawię" w czyszczenie ;/ To niestety nudna i wkurzająca robota. Warto jednak się poświęcić raz na rok lub chociaż raz na 2 lata i to zrobić :)

Znalazłam średniej wielkości owoce róży. Ale ich kolor!!! PIĘKNY! Rwałam i się zachwycałam taki był czerwony,  aż bordowy. Uwielbiam też zapach owoców róży :)

Na początek zrobię Nalewkę z dzikiej róży.



Rwiemy w spodniach dł. i rękawiczkach.
 

Urwaliśmy 2 koszyczki.
 Z 2 garści urwałam takich w kolorze pomarańczowym. W koszyku widać różnicę :)


Mój nowy sposób na obcinanie końcówek :) Cążki do cięcia drutu :D
Szybciej niż nożykiem.
Oczywiście w rękawiczkach, bo ręce były by pomarańczowe kilka dni.


Z reszty zrobię powidła :) Przepis później :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz